Przestępcza para ukrywała się wiele miesięcy. Do gry weszli częstochowscy „łowcy głów” i…

Częstochowscy „łowcy głów” znów udowodnili, że cierpliwość i systematyczna obserwacja potrafią rozplątać nawet najbardziej skomplikowane ludzkie historie. W czwartek wpadli na ślad pary, która przez miesiące skutecznie wymykała się wymiarowi sprawiedliwości. Ona – poszukiwana przez Sąd Rejonowy w Częstochowie za znieważenie funkcjonariuszy. On -mężczyzna, za którym wydano cztery listy gończe. Oboje już za kratami, choć do ostatniej chwili robili wszystko, by uniknąć konwoju.
Wszystko zaczęło się od rutynowego, jak mogłoby się wydawać, ustalenia. Kryminalni z wydziału poszukiwawczego dostali informację, że 24-letnia częstochowianka, od jakiegoś czasu poszukiwana przez miejscowy sąd, może przebywać w jednym z mieszkań przy ulicy Pietrusińskiego. Adres wytypowano, ale nikt nie spodziewał się, że obserwacja tego lokalu doprowadzi do znacznie większego sukcesu.
To był czwartek, późne popołudnie. Funkcjonariusze od godzin cierpliwie śledzili, co dzieje się w kamienicy. I wtedy do akcji wkroczył los – albo, jak kto woli, policyjne szczęście. W drzwiach wytypowanego mieszkania pojawił się mężczyzna. Wszedł do środka swobodnie, jakby był u siebie. Kiedy wyszedł, kryminalni postanowili go sprawdzić. Szybka legitymacja, spokojna rozmowa i wtedy pierwszy szok: to partner kobiety, której właśnie szukają. Niestety, jej samej w mieszkaniu nie było. Za to on właśnie został zatrzymany.
Potem zrobiło się naprawdę gorąco. Podczas sprawdzania mężczyzny w policyjnych bazach danych na ekranie komputera zaczęły zapalać się kolejne alarmy. Sąd Rejonowy w Częstochowie i Sąd Rejonowy w Rudzie Śląskiej wystawiły za nim nie jeden, nie dwa, ale cztery listy gończe. Cztery. Powody? Niewywiązywanie się z obowiązku alimentacyjnego, posiadanie narkotyków, znęcanie się oraz spowodowanie wypadku drogowego. 28-letni częstochowianin od dawna nie powinien chodzić wolno.
Ale to nie koniec historii. W mieszkaniu przy Pietrusińskiego zabrakło najważniejszego ogniwa – jego partnerki. Kryminalni nie mieli jednak zamiaru odpuszczać. Szybko namierzyli, że kobieta może znajdować się w rejonie ulicy Mehoffera. Kilka minut później w jednym ze sklepów padły klasyczne słowa: „Policja, jest pani poszukiwana”. 24-latka nie zdążyła nawet schować zakupów.
Para zakończyła więc wspólną ucieczkę w policyjnym areszcie, a stamtąd pojechała już w jedno miejsce – za kraty. Ona spędzi w więzieniu najbliższych kilka miesięcy. On – znacznie dłużej, bo ponad trzy lata.
Częstochowscy „łowcy głów” po raz kolejny udowodnili, że nawet jeśli ktoś zmienia adresy, unika kontaktów i liczy na anonimowość w mieście, prędzej czy później wpadnie. Tym razem wystarczyła jedna obserwacja przy Pietrusińskiego i odrobina czujności w sklepie przy Mehoffera.
FP
Czytaj więcej
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@bumber.pl