Ksiądz, który zabił bezdomnego siekierą i spalił, skierowany do psychiatryka. Sąd: „Trudny przypadek”

W sprawie, która wstrząsnęła lokalną społecznością, sąd zdecydował o skierowaniu księdza Mirosława M. (60 l.), proboszcza parafii w Przypkach koło Tarczyna, na czterotygodniową obserwację psychiatryczną. Duchowny od lipca ubiegłego roku przebywa w areszcie, podejrzany o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem swojego 68-letniego znajomego, Anatola C.

Do zbrodni miało dojść w trakcie jazdy samochodem. Między mężczyznami wybuchła gwałtowna sprzeczka. Według śledczych, proboszcz w przypływie niepohamowanej agresji sięgnął po siekierę i uderzył nią w głowę towarzysza. Ale to nie koniec koszmaru.

Po tym brutalnym ataku duchowny miał podpalić ofiarę i odjechać z miejsca zdarzenia, pozostawiając rannego mężczyznę jego tragicznemu losowi.

Co mogło pchnąć człowieka sukni do tak potwornego czynu?

Śledztwo ujawniło mroczny motyw. W tle zbrodni kryje się umowa darowizny nieruchomości.

Anatol C., który był bezdomny, przekazał swój majątek na rzecz księdza Mirosława M. (60 l.). W zamian duchowny miał mu pomóc w znalezieniu mieszkania i zapewnić opiekę.

Czy proboszcz postanowił pozbyć się wierzyciela, by nie dzielić się obiecanymi dobrami? To pytanie wisi w powietrzu.

Prokuratura Okręgowa w Radomiu potwierdziła, że podejrzany przeszedł już wstępne badanie psychiatryczne. Dwóch lekarzy biegłych orzekło jednak, że jednorazowa wizyta nie pozwala na ocenę jego stanu psychicznego w chwili zbrodni.

Dlatego sąd przychylił się do wniosku o konieczności obserwacji w warunkach szpitalnych, ponieważ jak podkreślił to „trudny przypadek”.

Biegli uznali, że na podstawie jednorazowego badania nie są w stanie wydać opinii o poczytalności podejrzanego i zgłosili konieczność orzeczenia obserwacji psychiatrycznej w warunkach szpitalnych – potwierdziła w rozmowie z PAP prok. Aneta Góźdź, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

Śledztwo w tej bulwersującej sprawie zostało przedłużone do 25 kwietnia. Księdzu Mirosławowi M. grozi kara od 15 lat więzienia do dożywocia.

Mimo makabrycznych zarzutów, duchowny przyznał się do winy, złożył obszerne wyjaśnienia i – jak donoszą źródła – wyraził skruchę. Sprawą wstrząśnięte są także władze kościelne.

Arcybiskup warszawski Adrian Galbas wyraził głęboki smutek w związku z tą „okropną zbrodnią”. Podkreślił moralną odpowiedzialność Kościoła i publicznie przeprosił wiernych za czyny swojego podwładnego.

Czy czterotygodniowa obserwacja psychiatryczna ujawni, co tak naprawdę pchnęło księdza do tej potwornej zbrodni? Czy była to chłodna, wyrachowana decyzja, czy też działanie w stanie niepoczytalności? Na te pytania odpowiedzi przyniosą najbliższe tygodnie. Społeczność Tarczyna i całej Polski wstrzymuje oddech, czekając na finał tej mrożącej krew w żyłach sprawy.