Proboszcz z Bytomia oskarżony o wyłudzenie 30 unijnych milionów. Nie zabrał do kieszeni, wyremontował kościół

Do Sądu Okręgowego w Katowicach trafił akt oskarżenia przeciwko 10 osobom, w tym dwóm byłym proboszczom bytomskich parafii. Wszystko przez kreatywną księgowość przy ubieganiu się o publiczne miliony na remonty. Łączna kwota, o którą toczy się gra, sięga zawrotnych 32 milionów złotych.
Sprawa, która rozpoczęła się od doniesienia Centralnego Biur Antykorupcyjnego, dotyczy projektów finansowanych m.in. ze środków unijnych. W centrum zainteresowania śledczych znalazła się parafia św. Jacka w Bytomiu i jej ówczesny proboszcz, ksiądz Tadeusz P. Duchowny usłyszał zarzut doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem na kwotę ponad 30 milionów złotych.
Remont jak z bajki, dokumenty jak z fiction
W latach 2018-2021 kościół przeszedł imponującą metamorfozę. Środki z unijnego Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego poszły na remont ścian, stropów, wymianę instalacji, konserwację organów, a nawet adaptację kaplic na cele wystawiennicze.
Brzmi pięknie, ale – jak ustaliła prokuratura – fundamenty całego przedsięwzięcia mogły być z gruntu niepewne.
Aby otrzymać dotację, parafia musiała udokumentować posiadanie tzw. wkładu własnego.
W 2018 roku przedstawiono odpowiednie zaświadczenia bankowe o wysokich depozytach. Niestety, jak się później okazało, bank… nie potwierdził ich istnienia.
Gdy wyszło na jaw, że zabezpieczenie finansowe mogło być iluzoryczne, Urząd Marszałkowski rozwiązał umowy i zażądał zwrotu ponad 27,3 miliona złotych dotacji wraz z odsetkami.
Oskarżeni od proboszcza do przedsiębiorców
W gronie 10 oskarżonych znaleźli się nie tylko duchowni. Prokuratura przedstawiła zarzuty także przedsiębiorcom zaangażowanym w inwestycje. Poza księdzem Tadeuszem P., zarzuty usłyszał drugi duchowny, Marek P., któremu przypisano niekorzystne rozporządzenie mieniem o wartości ponad 2 mln zł.
Łączna lista zarzutów jest długa i poważna. Obejmuje m.in. przywłaszczenie mienia, pranie pieniędzy, posługiwanie się podrobionymi dokumentami, wystawianie nierzetelnych faktur oraz składanie fałszywych zeznań.
Sprawa pokazuje, że nawet projekty o szlachetnych celach muszą być prowadzone w kryształowo czysty sposób.
Co z kościołem i dotacjami?
Parafia św. Jacka zyskała odnowiony, piękny kościół, ale teraz musi się zmierzyć z konsekwencjami prawnymi i finansowymi całego przedsięwzięcia. Sprawa na długie miesiące, a może i lata, trafi na wokandę sądu, który oceni winę lub niewinność oskarżonych.
Ta historia to także przestroga dla wszystkich beneficjentów funduszy unijnych i publicznych. Nadzór nad wydawaniem takich pieniędzy jest coraz ściślejszy, a kreatywność w księgowości może się skończyć nie tylko w sądzie, ale i z koniecznością zwrotu wielomilionowych kwot. Jak się okazuje, przy funduszach publicznych lepiej stawiać na wiarę w rzetelne dokumenty niż na cudowne rozmnożenie zaświadczeń bankowych.
Czytaj więcej
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@bumber.pl