Radna PiS w areszcie. Dźgała nożem męża, rozcięła mu udo i psychicznie się nad nim znęcała

Trzymiesięczny areszt i poważne zarzuty prokuratorskie – tak wygląda rzeczywistość Lidii B., radnej gminy w Proszowicach, która została oskarżona o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad swoim mężem. Kobieta nie przyznaje się do winy, mimo że w swoich zeznaniach potwierdziła przebieg rodzinnych awantur, podczas których groziła mężowi nożem i go zraniła.

Awantury z nożem w tle

Zgodnie z ustaleniami śledztwa, radna Lidia B. miała wszczynać w domu gwałtowne kłótnie, podczas których szarpała swojego męża i groziła mu pozbawieniem życia. Kulminacją jednego z takich incydentów było sięgnięcie po nóż.

Kobieta nie tylko zagroziła jego użyciem, ale także zraniła mężczyznę w udo.

W związku z tymi zdarzeniami prokuratura postawiła jej zarzuty psychicznego i fizycznego znęcania się oraz uszkodzenia ciała. Za takie czyny Kodeks karny przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Sąd, uznając, że zachodzi duże prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych jej czynów, zastosował wobec kobiety środek zapobiegawczy w postaci trzymiesięcznego aresztu. Obrońca radnej złożył zażalenie na tę decyzję, ale sąd okręgowy je oddalił.

Śledztwo trwa mimo wycofania skargi

Co istotne, choć pokrzywdzony mąż wycofał złożone wcześniej zawiadomienie, śledztwo nie zostało umorzone.

Jak wyjaśnia prokurator Oliwia Bożek-Michalec z Prokuratury Okręgowej w Krakowie, decyzja o dalszym losie sprawy zostanie podjęta po zakończeniu obserwacji oskarżonej.

Prokuratura będzie oczekiwać na zakończenie obserwacji i sporządzenie opinii przez biegłych. W zależności od treści tej opinii będą podjęte w sprawie dalsze kroki – powiedziała prokurator Bożek-Michalec.

Obserwacja w zakładzie psychiatrycznym potrwa maksymalnie 6 tygodni.

Na jej podstawie prokuratura zdecyduje, czy wnieść do sądu akt oskarżenia, czy też zastosować inne środki, takie jak skierowanie kobiety do zakładu zamkniętego.

„To sprawa małżeńska”. Partia wstrzymuje się z decyzjami

Mimo powagi zarzutów, radna na razie zachowuje swój mandat. Jej sytuacją polityczną komentował Stanisław Mierzwa, szef struktur PiS w Proszowicach.

Podkreślił, że oskarżona kobieta nie jest członkiem partii, a mandat uzyskała z jej list.

To jest sprawa małżeńska, rodzinna. My się w takie rzeczy nie wtrącamy. Na razie nie przewidujemy żadnych konsekwencji, zobaczymy, jak sprawa się skończy. Nie ma żadnego wyroku – mówił Mierzwa już w sierpniu, bagatelizując wagę oskarżeń.

Sprawa wywołuje burzliwą dyskusję lokalną, stawiając pytanie o standardy moralne i odpowiedzialność osób pełniących funkcje publiczne. Ostateczny kształt sprawy zależeć będzie teraz od opinii biegłych.