Płonąca butelka pod drzwiami PO! Zamach na siedzibę partii tuż obok Sejmu. Świadek odepchnął napastnika w ostatniej chwili

W samym sercu politycznej Warszawy, zaledwie kilka kroków od gmachu Sejmu, doszło do niebezpiecznego incydentu, który mógł skończyć się prawdziwą tragedią. W piątek po południu ulica Wiejska, adres znany każdemu politykowi, zamieniła się w scenę dramatu – dwóch mężczyzn zaatakowało siedzibę Platformy Obywatelskiej, używając koktajlu Mołotowa.

Atak w biały dzień

Jak wynika z relacji świadków i doniesień portalu TVN24.pl, dwóch zamaskowanych mężczyzn pojawiło się przed kamienicą przy Wiejskiej 12A wyposażonych w butelkę z łatwopalną substancją.

Wykrzykując antyplatformerskie hasła, próbowali podpalić ładunek i rzucić go w drzwi wejściowe budynku, w którym oprócz siedziby PO mieści się także znana kawiarnia Czytelnik.

Bohater, który zapobiegł tragedii

W krytycznym momencie z tłumu wyłonił się nieznany mężczyzna, który odważnie rzucił się na napastników.

Świadek odepchnął mężczyznę z butelką – relacjonuje portal TVN24.pl. – Butelka rozbiła się tuż przed wejściem, a napastnicy, nie osiągnąwszy celu, w panice uciekli.

Efektem ich działań są osmolone drzwi i rozbite szkło – ślady, które mogły wyglądać o wiele groźniej, gdyby nie błyskawiczna reakcja przypadkowego przechodnia.

Polityczny wymiar ataku

Fakt, że atak miał miejsce w budynie sąsiadującym z parlamentem, nadaje całej sprawie szczególnego, złowrogiego wymiaru.

To nie pierwszy incydent przy Wiejskiej, ale pierwszy od dawna, w którym użyto tak niebezpiecznego narzędzia jak „koktajl Mołotowa”.

Na miejscu natychmiast pojawiły się służby, które zabezpieczyły teren i rozpoczęły poszukiwania napastników. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał, jednak pytanie o motywy i pochodzenie sprawców wisi w powietrzu.

Czy to był akt politycznego terroru? Czy może desperacki gest niezrównoważonych jednostek? Śledztwo pokaże. W cieniu parlamentu, gdzie ważą się losy kraju, ktoś postanowił zastąpić słowa ogniem.