73-letni chirurg onkolog z Gdańska, skazany za 119 czynów seksualnych na pacjentkach, rozpoczął 10-letnią odsiadkę

73-letni Marek Ł., chirurg onkolog, prawomocnie skazany za molestowanie seksualne dziesiątek pacjentek, rozpoczął w areszcie śledczym w Gdańsku odbywanie kary 10 lat pozbawienia wolności. To finał jednej z najbardziej wstrząsających spraw o nadużycie zaufania w polskim środowisku medycznym.

Gdański chirurg onkolog, Marek Ł., prawomocnie skazany na 10 lat więzienia, został ujęty przez policję 8 października br. i następnego dnia osadzony w Areszcie Śledczym w Gdańsku. Informację o rozpoczęciu odbywania kary przez 73-letniego lekarza potwierdził rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku, Mariusz Kaźmierczak.

Prawomocność wyroku zapadła pod koniec września, kiedy Sąd Okręgowy w Gdańsku utrzymał w mocy surowy werdykt sądu pierwszej instancji. Oprócz kary pozbawienia wolności, lekarz usłyszał również wyrok 10-letniego zakazu wykonywania zawodu. Jedyną zmianą w wyroku apelacyjnym była decyzja o uchyleniu nawiązki dla jednej z pokrzywdzonych.

Mrożąca krew w żyłach skala przestępstw

Sprawa, która wstrząsnęła opinia publiczną, ujawnia przerażającą skalę nadużyć. Sąd uznał Marka Ł. za winnego 119 czynów – według aktu oskarżenia pod pozorem rutynowych badań lekarskich dopuścił się on obcowania płciowego (9 czynów) lub doprowadził pacjentki do poddania się innej czynności seksualnej (110 czynów). Wśród pokrzywdzonych była także dziewczynka, która w chwili zdarzenia nie miała ukończonych 15 lat.

Prokuratura zarzucała lekarzowi łącznie 120 czynów przeciwko wolności seksualnej, do których miało dojść w latach 2006-2017 podczas wizyt, głównie o charakterze onkologicznym.

Długie śledztwo i zaprzeczenia oskarżonego

Sprawa wyszła na jaw w 2014 roku, kiedy na policję zgłosiła się jedna z pacjentek.

Po aresztowaniu lekarza w lutym 2017 roku, do organów ścigania zaczęły zgłaszać się kolejne kobiety. W toku śledztwa funkcjonariusze ustalili i przesłuchali niemal 3,7 tysiąca byłych pacjentek chirurga.

Marek Ł. przez całe postępowanie konsekwentnie zaprzeczał stawianym mu zarzutom, utrzymując, że jego kontrowersyjne zachowanie było elementem standardowej procedury medycznej.

Wymiar sprawiedliwości i zadośćuczynienie

Sąd pierwszej instancji, oprócz kary więzienia i zakazu wykonywania zawodu, nałożył na skazanego obowiązek wypłacenia wysokich nawiązek.

Dziewięciorgu pokrzywdzonych przyznano po 30 tysięcy złotych, a kolejnym 80 osobom – po 20 tysięcy złotych. Sąd apelacyjny wyeliminował jedną z tych nawiązek, utrzymując resztę wyroku w mocy.

Skazany został także obciążony kosztami sądowymi na rzecz Skarbu Państwa w łącznej kwocie 68,6 tysiąca złotych.

Wyrok w sprawie Marka Ł., choć jawny, był ogłoszony przy ograniczonej jawności. Uzasadnienia werdyktu sędziowie odczytali za zamkniętymi drzwiami, chcąc chronić intymność i godność licznej grupy pokrzywdzonych pacjentek.

Sprawę Marka Ł. jako jedna z pierwszych pokrzywdzonych zgłosiła na policję znana polska stand-uperka Wiolka Walaszczyk. Jej odwaga przyczyniła się do ukarania „zwyrola”.