Szokujące wykrycie na działkach w Krakowie. Niemowlak na koksie, rodzice-dilerzy w areszcie!

Krakowscy policjanci wpadli na trop jednej z najbardziej odrażających kryjówek przestępców. W cuchnącej, lodowatej altanie na terenie rodzinnych ogródków działkowych gangster z żoną trzymał swoje 9-miesięczne dziecko. U maluszka we krwi wykryto… kokainę!

Wyłudzenia „na legendę”

Anna Zbroja-Zagórska, rzeczniczka małopolskiej policji, nie kryła obrzydzenia.

To, co zobaczyli nasi funkcjonariusze, przechodzi ludzkie pojęcie – mówiła.

Poszukiwany od miesięcy 33-letni bandzior, specjalista od wyłudzeń „na legendę”, wraz z 30-letnią żoną postanowili się schronić przed wymiarem sprawiedliwości w miejscu, które powinno być ostoją spokoju – na działkach.

Dziecko w narkotykowym piekle

Gdy drużyna kryminalnych w zeszły czwartek wyważyła drzwi nędznej altanki, ich oczom ukazał się widok rodem z koszmaru.

W brudzie, chaosie i przejmującym zimnie, bez dostępu do ciepłej wody, przebywało niemowlę. Funkcjonariusze natychmiast wezwali karetkę.

Badania w szpitalu przyniosły szokujący wynik: w organizmie malutkiego chłopca znajdowała się kokaina. Jak się okazało, oboje rodzice również byli pod wpływem narkotyków.

Burdel i narkotyki w „wersalce”

Przeszukanie altany, która dla przestępców była prawdziwym „wersalem”, odsłoniło prawdziwy skalę ich plugawego procederu.

Policja zabezpieczyła prawdziwy arsenał dragów: ponad 2 kilogramy marihuany, kokainy i mefedronu.

Do tego wagi, telefony i gotówka – pełny zestaw dilerów.

Rodzice bez serca trafili za kratki

Prokuratura Okręgowa w Tarnowie nie miała dla nich litości.

Ojcu dziecka postawiono ciężkie zarzuty: udział w zorganizowanej grupie przestępczej, handel tonami narkotyków oraz narażenie życia i zdrowia własnego syna! Sąd natychmiast wsadził go do aresztu.

Matka, 30-letnia wspólniczka gangstera, też usłyszała zarzuty i też poszła za kratki. Teraz śledczy drążą, skąd ta para pozyskiwała truciznę i ile osób padło ofiarą ich oszustw. Nie wykluczają, że to dopiero początek tej wstrząsającej afery.

Gdzie były służby społeczne?

Teraz wszyscy zadają sobie pytanie: jak to możliwe, że przez tak długi czas nikt nie zauważył dramatu rozgrywającego się za płotem „rajskiego ogródka”?

Dlaczego dziecko musiało cierpieć w narkotykowym piekle? To wstydliwa porażka dla wszystkich!