Prezent miłosny z Kcyni doprowadził ich do… kryminału. Porwali psa dla dziewczyny

Prawdziwa miłość nie zna granic? Ci panowie uznali, że nie zna też prawa. Funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Kcyni w kujawsko-pomorskim udaremnili szokującą zbrodnię, w której centrum zamiast broni czy łupów znalazł się… puchaty, niewinny szpic miniaturowy.

ŻYWE PIENIĄDZE W ŁAPACH PRZESTĘPCÓW

Sprawa, która mogłaby posłużyć za scenariusz filmu, rozegrała się na początku sierpnia. Z terenu gminy Kcynia zniknął bez śladu cenny czworonóg.

Nie byle jaki kundel, a rasowy szpic miniaturowy, prawdziwa żywa inwestycja. Jego właściciel, zrozpaczony, wycenił swojego pupila na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Pies służył do celów rozpłodowych – każde jego szczenię to czysty zysk.

Zaginięcie tak wartościowego „towaru” natychmiast uruchomiło policyjną machinę.

Kryminalni z Kcyni nie dawali za wygraną. Skrupulatne śledztwo, dni wytężonej pracy i analiza materiału dowodowego doprowadziły stróżów prawa na ślad dwóch śmiałków z Bydgoszczy.

PORANNY NAJAZD I FUTRZANA ZDOBYCZ

W środę, policjanci przystąpili do działania.

W godzinach porannych wkroczyli do mieszkania na bydgoskich Wyżynach. Wewnątrz zastali 21-letniego mężczyznę. I nie był sam.! Tuż obok niego, zdrowy i zadbany, przebywał… skradziony szpic.

Młody człowiek nie mógł się opędzić od zarzutów.

Jak ustalili śledczy, motyw jego działania był więcej niż zaskakujący. Nie chodziło o szybki zysk, nie o sprzedaż na czarnym rynku.

Pies miał być… romantycznym prezentem dla jego partnerki. Miał zawrócić jej głowę i przypieczętować uczucie. Zamiast tego przypieczętuje prawdopodobnie wyrok.

KOMPAN JUŻ W SIECI

Policyjna układanka dopełniła się bardzo szybko. Okazało się, że 21-latek nie działał w pojedynkę.

Miał wspólnika – 17-letniego kompana. Ironia? Nastolatek w chwili zatrzymania głównego sprawcy… siedział już w areszcie w innej, zupełnie niezwiązanej sprawie. Teraz i on usłyszał zarzut kradzieży.

Szpic miniaturowy, cały i zdrowy, wrócił już do prawowitego, szczęśliwego właściciela. Za to dwóch miłośników „łatwych” prezentów czeka teraz wizyta w sądzie. Grozi im nawet 5 lat pozbawienia wolności. Mają teraz mnóstwo czasu, by przemyśleć, że prawdziwej miłości nie da się kupić – ani ukraść.