Makabryczny wypadek w Chorzelowie! Szynobus zabił dziadka i wnuczkę

Szynobus relacji Dębica – Padew Narodowa zmiażdżył 85-letniego mężczyznę i jego 11-letnią wnuczkę. Do tragedii doszło na oznakowanym przejściu. Mieszkańcy są w szoku: „To się musiało wydarzyć!”.

We wtorkowe popołudnie (30.09) życie dwóch osób brutalnie przerwały stalowe koła szynobusu. Około godziny 16:00 na przejściu kolejowym w Chorzelowie rozegrał się dramat, który wstrząsnął całą lokalną społecznością. Pociąg pasażerski potrącił 85-letniego mężczyznę i jego 11-letnią wnuczkę. Obie osoby zginęły na miejscu.

Spokojny spacer, który zakończył się koszmarem

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że dziadek z wnuczką przechodzili przez oznakowane przejście kolejowe, kiedy nagle potrącił ich nadjeżdżający szynobus.

Świadkowie, którzy jako pierwsi zobaczyli makabryczny widok, natychmiast powiadomili służby. Niestety, przybycie ratowników było już tylko symbolicznym gestem – życia starszego mężczyzny i dziecka nie dało się uratować.

Dlaczego właśnie tutaj? Mieszkańcy wskazują palcem

Tragedia wydarzyła się w rejonie lotniska w Chorzelowie.

Miejscowi, choć pogrążeni w żałobie, przyznają, że to nie pierwszy niebezpieczny incydent w tym miejscu. Przejście, choć oznakowane, bywa śmiertelną pułapką.

W tym przypadku nie wiadomo, co dokładnie skłoniło parę do wejścia na tory. Czy to brak należytej uwagi, czy może gwałtowny manewr pociągu? Śledztwo prowadzone pod nadzorem prokuratora ma dać odpowiedź na te pytania.

Szok załogi pociągu i paraliż komunikacyjny

W szynobusie podróżowało 11 pasażerów. Na szczęście nikt z nich nie odniósł obrażeń. Jak ustalili śledczy, obsługa pociągu – maszynista, konduktor i kierownik – była trzeźwa .

Dla maszynisty, który stał się mimowolnym uczestnikiem tej tragedii, to trauma na całe życie.

Akcja ratunkowa i dochodzeniowa sparaliżowała ruch w okolicy. Droga powiatowa została tymczasowo zablokowana, a policja wprowadziła ruch wahadłowy . Całkowicie wstrzymano także ruch pociągów na odcinku Mielec – Chorzelów, co wymusiło wprowadzenie zastępczej komunikacji autobusowej dla pasażerów pociągów dalekobieżnych.

Kto poniesie winę?

Na miejscu zdarzenia pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza. Policjanci skrupulatnie wykonali oględziny miejsca tragedii, zabezpieczając wszystkie ślady.

Teraz przyszedł czas na żmudne śledztwo, które wyjaśni wszelkie okoliczności tej szokującej śmierci. Czy winna jest infrastruktura, czy może ludzki błąd? Służby milczą, a rodzina ofiar pogrążyła się w niewyobrażalnym bólu.