Czy fiskus śledzi każdy nasz przelew? Ministerstwo Finansów zabiera głos w sprawie niepokojących doniesień

W sieci zawrzało po pojawieniu się informacji o rzekomych, nowych uprawnieniach skarbówki dotyczących kontroli płatności kartowych. Plotki o rewolucji w 2026 roku są tak intensywne, że sprawę musiało odnieść oficjalnie Ministerstwo Finansów. Wyjaśniamy, jak naprawdę wygląda monitoring transakcji bankowych.
Obecne przepisy: kontrola bez powiadomienia
Zamieszanie w sieci wynika częściowo z niepełnej wiedzy na temat obowiązujących już od 2022 roku regulacji.
Na mocy przepisów implementujących tzw. pakiet VAT, organy skarbowe mają prawo sprawdzać nasze konta bankowe bez konieczności uprzedniego powiadamiania. Oznacza to, że każdy przelew – niezależnie od kwoty – może zostać przeanalizowany, jeśli jego tytuł lub charakter wzbudzą wątpliwości systemów nadzoru.
Nie chodzi już wyłącznie o duże, pojedyncze transakcje. Banki analizują także częstotliwość przelewów, powtarzające się wzorce oraz, co kluczowe, ich opisy.
Choć próg, powyżej którego transakcja jest automatycznie raportowana, wynosi równowartość 15 tysięcy euro (ok. 65 tys. zł), to niektóre instytucje finansowe stosują własne, niższe progi, nawet na poziomie 10 tysięcy euro (ok. 43 tys. zł).
Mechanizm działania „finansowego radaru”
Jak dokładnie działa ten system?
Zaawansowane algorytmy banków nieustannie skanują strumień transakcji. Informacje o tych podejrzanych nie trafiają jednak od razu do urzędów skarbowych. Są one najpierw przekazywane do Generalnego Inspektoratu Informacji Finansowej (GIIF), który podlega Ministrowi Finansów. Dopiero gdy GIIF uzna, że dany przypadek wymaga głębszej analizy, przekazuje sprawę do właściwego urzędu skarbowego.
Szczególną uwagę zwraca się na przelewy, które nie są związane z działalnością gospodarczą, np. darowizny na wysokie kwoty.
Dane dotyczące przelewów przekraczających próg przechowywane są przez 5 lat. W tym czasie każdy z nas może zostać wezwany do złożenia wyjaśnień, co może zakończyć się kontrolą podatkową.
Urząd sprawdza wówczas zgodność wydatków z deklarowanymi dochodami. Brak możliwości udokumentowania źródła pochodzenia pieniędzy może skutkować nałożeniem tzw. podatku karnego w wysokości aż 75% od niezadeklarowanych przychodów.
Stanowisko Ministerstwa Finansów: „To plotka”
W odpowiedzi na narastające obawy i spekulacje o planowanym na 2026 rok rozszerzeniu monitoringu również na płatności kartowe, Ministerstwo Finansów wydało w środę pilne oświadczenie.
W nawiązaniu do pojawiających się w przestrzeni publicznej informacji, sugerujących, że od 2026 roku urzędy skarbowe będą otrzymywać od banków dane dotyczące płatności kartowych przekraczających ustalony próg, Ministerstwo Finansów informuje, że nie przygotowuje i nie prowadzi prac legislacyjnych nad takim rozwiązaniem – czytamy w komunikacie.
Resort stanowczo zaprzecza, jakoby pracował nad nowymi regulacjami w tym zakresie. Podkreśla również, że z obecnie obowiązujących przepisów – zarówno krajowych, jak i międzynarodowych – nie wynikają żadne zmiany, które miałyby wejść w życie w 2026 roku.
Chociaż doniesienia o nowej, rewolucyjnej inwigilacji od 2026 roku okazały się nieprawdziwe, warto pamiętać, że monitoring transakcji bankowych jest już od dwóch lat faktem. Kluczowe jest zatem świadome i rozsądne zarządzanie własnymi finansami oraz dbałość o przejrzystość i zgodność z deklarowanymi dochodami, ponieważ system śledzi nie tylko wielkie sumy, ale także niepokojące wzorce.
Czytaj więcej
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@bumber.pl